*Dwa miesiące później. Hope*
Regularnie chodzę na zajęcia, i regularnie spotykam się z Harry'm. Dzisiaj zaplanowałam nasze spotkanie. Mam do niego pewne plany. Zadzwoniłam do mojej najlepszej przyjaciółki.
-Cześć Tia.-Powiedziałam promiennie.
-Cześć kochana, jak tam?-Spytała.
-Świetnie, ale mam do ciebie pewną prośbę.
-Słucham cię.-Oznajmiła.
-No więc poznałam takiego chłopaka i musisz mi w czymś pomóc...
*Harry*
Obudził mnie dźwięk odebranego SMS'a. Zgodziłem się i poszedłem się szykować. Wybrałem białą koszulę, granatową marynarkę i ciemne spodnie. Wziąłem szybki prysznic i chciałem wyprostować włosy kiedy dostałem SMS'a. Świetnie, odłożyłem prostownicę i założyłem moje okulary. Wyglądasz fatalnie! Jakbym tego nie wiedział. Zszedłem na dół i przywitałem się z mamą.-Harry?-Spytała ze zdziwieniem.
-Tak?
-To ty? Dawno nie widziałam cię z loczkami.-"Loczek, loczek, loczek!" Przypomniało mi się przezwisko dziewczyny na co automatycznie się uśmiechnąłem.
-Też się dawno taki nie widziałem.-Odpowiedziałem.
Poszedłem do kuchni i zjadłem płatki.
-Masz dzisiaj zajęcia?-Usłyszałem krzyk mamy z salonu.
-Nie, ale wychodzę.-Oznajmiłem. Moja mama szybko pojawiła się w progu kuchni z uśmiechem.
-Jak się nazywa?-Zapytała.
-O czym ty mówisz?-Popatrzyłem na nią. Usiadła na krześle obok mnie. Złapała mnie za ręce i popatrzyła w oczy.
-Jest jakaś dziewczyna prawda?-Mówiła z podekscytowaniem.
-Mamo...-Mówiłem wstając i kierując się do drzwi.
-Harry powiedz mi!-Powiedziała. Ja tylko nie odwracając się podniosłem rękę i pomachałem mojej rodzicielce na pożegnanie. Była za dwadzieścia druga, więc wszedłem jeszcze do kwiaciarni...
*13:55. Hope*
Czekałam już z Tią w parku. W oddali zobaczyłam postać Harry'ego. Z kręconymi włosami. Wyglądał cudnie! Podszedł bliżej i pocałował mnie w policzek, musiał się nieco schylić co sięgałam mu zaledwie do ramienia.
-Cześć.-Oznajmił i podarował mi piękny bukiet herbacianych róż, moich ulubionych.
-To dla mnie?-Spytałam z niedowierzaniem.
-Tak.-Uśmiechnął się ciepło.-Przepraszam, że nic dla ciebie nie mam ale nie wiedziałem, że nie będziemy sami.-Powiedział do różowowłosej.
-Nie ma sprawy.-Odpowiedziała z uśmiechem.
-Harry mamy dla ciebie niespodziankę.-Wtrąciłam.
*14:26. Harry*
Dziewczyny zawiązały mi oczy i posadziły na fotelu. Poczułem jak ktoś układa mi włosy, pewnie Tia. A w oddali słyszałem głos Hope mówiący coś w stylu "A to będzie dobre?" Bałem się co one chcą mi zrobić. Kiedy odwiązały mi oczy zauważyłem, że wszystkie lustra były pozasłaniane czarnymi materiałami.
-Weź to i się przebierz.-Hope podała mi ubrania. Popatrzyłem na nią pytająco.-No idź!-Pogoniła mnie.
Wszedłem do przebieralni i zdjąłem z siebie moje ubrania. Sięgnąłem po spodnie, założyłem je bez problemu. Następnie buty i sweter. W kieszeni spodni znajdowało się opakowanie soczewek. Założyłem parę i wyszedłem z przebieralni. Dziewczyny zaniemówiły. Tia zaciągnęła mnie przed wielkie lustro nadal zakryte materiałem.
-Gotowy?-Spytała.-Tak.-Na moje słowa czarny materiał spadł na ziemię a ja wreszcie zobaczyłem się w lustrze. Nie wierzyłem własnym oczom. Hope podeszła do mnie od tyłu i stanęła na palcach aby założyć mi czapkę. Przytuliła się do moich pleców, a ja nadal nie wierzyłem w to co widziałem. Przyjaciółka Hope zostawiła nas samych i wyszła z zakładu fryzjerskiego.
-Jesteś mega seksowny.-Oznajmiła po długiej ciszy. Odwróciłem się do niej i spojrzałem w jej piękne brązowe oczy. Z jej twarzy ani na chwile nie schodził promienny uśmiech.
-Dziękuję.-Powiedziałem. Patrzyliśmy tak na siebie a ja lekką schyliłem się ku niej. W tym momencie do pomieszczenia weszła Tia. Oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy na nią z zakłopotaniem.
*19:37. Harry*
Właśnie wracałem ze spotkania z Hope. Kiedy poszliśmy na lody ja oczywiście zapłaciłem. Będąc razem w sklepie dziewczyny wybierały mi ubrania, a dosyć młoda kasjerka ciągle mi się przyglądała. Nie powiem, że mi się to nie podobało, ale to dziwne, że w wieku 19 lat jeszcze nigdy nie miałem dziewczyny. Byłem już przed domem, wyciągnąłem klucze z prawej kieszeni co zmusiło mnie do położenia na ziemię toreb z ubraniami. Otworzyłem drzwi i ponownie podniosłem zakupy. Wszedłem do domu i zamknąłem drzwi nogą, wchodząc do salonu położyłem torby przy fotelu. Nagle usłyszałem głos mojej mamy za moimi plecami.
-Proszę wyjść z mojego domu albo zadzwonię na policję.-Powiedziała. Ja się tylko zaśmiałem i odwróciłem w jej stronę.-Harry?-Spytała. Pokiwałem głową na tak. Mama dotknęła dłonią mojego policzka a jedyna łza popłynęła wzdłuż jej twarzy.-Jesteś taki piękny.-Ja tylko ją przytuliłem. Wyjąłem telefon z tylniej kieszeni moich spodni i pokazałem jej zdjęcie Hope.
-To jej powinnaś dziękować.
_______________________________________
Rozdzialik i MAŁA metamorfoza Hazzy XD
Czytasz=Komentujesz

